Zapamiętałam sobie całkiem dużo opowieści , które snuły się przy ogniskach .
Najbardziej utkwiły mi w pamięci te , które opowiadała babcia , a potem Ana . To były celltyckie bajki , w których rzadko dochodziło do szczęśliwych zakończeń .
W hrabstwie Kerry jest takie miejsce Knockainy . Legenda mówi , że dawno temu kilka kobiet pokochało jednego mężczyznę . On jednak bawił się nimi i nie chciał żadnej za żonę . Zrozpaczone kobiety postanowiły prosić o pomoc boginię Ainy . Każda z nich opowiadała boginii o swojej miłości do młodego myśliwego i każda była pewna jego miłości do siebie . Bogini wezwała mężczyznę i rzekła
- Wskaż tę którą kochasz , ale pamiętaj , że tylko ta jedna wyjdzie stąd żywa .
Myśliwy nawet nie spojrzał na kobiety , tylko wpatrywał się w twarz Ainy z uwielbieniem i miłością .
- Żadnej z nich nie kocham ... - odparł .
Wszystkie kobiety padły martwe . Legenda mówi , że myśliwy już na zawsze pozostał wiernym sługą Ainy .
Mój morał jest taki , że miłość i oddanie kobiety może być dla mężczyzny drabiną wiodącą do celu .
I jak mówi Ana : słuchajcie starych opowieści , bo je pisało życie , a nie Harlequin .